Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do chleba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do chleba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

Lemon curd - krem cytrynowy

           



           Wypływaliśmy kiedyś z Limehouse w Londynie w rejs do Amsterdamu. Przed wyjściem z portu dostaliśmy kilka worków zaopatrzenia jedzenia z brytyjskiego marketu. Po dokładnym zasztauowaniu wszystkiego stanęliśmy w kolejce do śluzy i po dłuższej chwili płynęliśmy w dół Tamizy. W okolicach mostu Elżbiety II zrobiło się już trochę nudno i zaczęliśmy przetrząsać prowiant. Gotowa lasagna okazała się, niestety, absolutnie niejadalna, więc musieliśmy się zadowolić kanapkami. Gdy przyszła nam ochota na deser, znalazłem na dnie bakisty słoik czegoś bardzo żółtego o nazwie, która niewiele mi mówiła z wyjątkiem tego, że produkt miał coś wspólnego z cytrynami. W pierwszym momencie myślałem, że może być to dżem, ale całkowita matowość masy raczej to wykluczała. Otworzenie słoika okazało się bardzo dobrym pomysłem. Zawartość przebijała dżem pod każdym względem.

            Przez chwilę chciałem napisać, że w języku polskim nie występuje odpowiednik słowa lemon curd. Pobieżnie przejrzany Internet milczy na ten temat. Jednak zanim palnąłem gafę, zajrzałem do przedwojennych książek Disslowej i Ochorowicz-Monatowej. No i oczywiście był przepis. Krem cytrynowy.
           
            Przepis na ten pochodzi z bloga Liski (whiteplate.blogspot.com), lemon curd zrobiony na jego podstawie smakuje dokładnie tak samo jak miałem okazję jeść w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Nie ma chyba lepszej rekomendacji.


Lemon curd
1 średni słoik

- 250 ml soku z cytryny, świeżo wyciśniętego i przecedzonego,
- 4 jajka, mocno rozbełtane,
- 150-180 g białego cukru,
- 80 g masła, miękkiego i pokrojonego w kostkę.


Przygotowanie:

1. Umieść wszystkie składniki w rondlu stojącym na małym ogniu i energicznie wymieszaj.
2. Podgrzewaj przez 5-12 minut cały czas mieszając (czas może się bardzo różnić w zależności od tego jakiej kuchenki używasz), aż masa mocno zgęstnieje i zacznie bulgotać. Pamiętaj, żeby nie przesadzić z długością podgrzewania, chyba, że lubisz cytrynową jajecznicę.
3. Przetrzyj masę przez sito, wlej do słoika i odstaw do ostygnięcia. Przechowuj w lodówce.

Masy możesz użyć np. do zrobienia tarty cytrynowej albo do kanapek. Za Liską, polecam połączenie twarogu i lemon curd na kromce świeżego chleba z masłem.


Smacznego!


środa, 9 lipca 2014

Spróbuj się nie uzależnić, czyli masło orzechowe





            Lubię uniwersalne pasty do chleba. Takie, które pasują i do słodkiego i do słonego. Co więcej, najlepiej, gdy są jeszcze wyraziste i charakterystyczne w smaku. Jedną z nich jest masło orzechowe. Dzięki temu, że ma w sobie i sól i miód, jego smak balansuje gdzieś na granicy dań wytrawnych i słodkich. Mimo, że zmielone orzechy są trochę mdłe, dodatek cytryny przywraca je do życia. Z pozoru masło orzechowe wydaje się nudne, ale nie da się o nim zapomnieć dopóki jest w domu.

            Masło orzechowe w ciągu ostatnich stu lat zrobiło oszałamiającą karierę, w szczególności za oceanem i w Holandii. Amerykanie, którzy są największym konsumentem tego wyrobu, wymyślili kilka, dość oryginalnych, sposobów jego jedzenia. Jednym z nich jest tzw. kanapka Elvisa, czyli masło orzechowe z plasterkami banana i bekonem. Miejska legenda głosi, że jej pomysłodawcą, jak sama nazwa wskazuje, był sam Presley. Według innej anegdoty, Ernest Hemingway uwielbiał kanapki z masłem orzechowym i grubymi plastrami surowej cebuli. Czy było tak naprawdę? Nie wiadomo.
            Moim ulubionym sposobem na kanapkę z masłem orzechowym jest dodatek mało słodkich, kwaśnych powideł śliwkowych.

            Przepis na to masło orzechowe zaczerpnąłem, nie pierwszy raz, od Liski (whiteplate.blogspot.com). Moja modyfikacja polega na zrezygnowaniu cynamonu i wanilii, a zwiększeniu ilości soku z cytryny. Tym razem po raz pierwszy użyłem oleju z orzechów ziemnych, poprzednio zawsze dodawałem dobry olej rzepakowy. Różnica w smaku jest bardzo niewielka, ale może to wynikać ze zbyt małej esencjonalności oleju z orzechów ziemnych, którego użyłem. Mała szczypta chili sprawi, że smak masła będzie jeszcze ciekawszy.


Masło orzechowe
mały słoik

- 180 g orzechów ziemnych bez soli,
- 6 łyżek oleju z orzechów ziemnych (arachidowego), może być potrzebne więcej,
- 2 łyżeczki miodu, najlepiej jasnego,
- 2 łyżeczki soku z cytryny,
- średnia szczypta soli.


Przygotowanie:

1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni bez termoobiegu.
2. Wymieszaj orzechy w misce z łyżką oleju i solą. Wysyp je na blachę do pieczenia i rozprowadź po całej jej powierzchni.
3. Wstaw do piekarnika na maksymalnie 10 minut. Przemieszaj orzechy na blasze po 5 minutach. Podczas pieczenia trzeba zachować wielką ostrożność, czas potrzebny do uprażenia orzeszków może się wahać w zależności od piekarnika. Bacznie obserwuj stan orzechów na blasze, w momencie gdy poczujesz ich zapach, a one zaczną minimalnie ciemnieć wyciągnij je natychmiast z piekarnika. Nawet stosunkowo małe zagapienie się sprawi, że orzechy zgorzknieją i nie będą się już do niczego nadawały. Wiem to, niestety, z autopsji.
4. Wyjmij blachę z piekarnika, przesyp orzechy na duży talerz i odstaw do ostygnięcia.
5. Wsyp orzechy do robota kuchennego i zacznij miksować. Wlewaj powoli pozostałą część oleju podczas miksowania, aż masło orzechowe osiągnie odpowiednią konsystencję.
6. Dodaj miód oraz sok z cytryny. Zamieszaj. Spróbuj i, jeżeli to potrzebne, dopraw do smaku miodem, cytryną albo solą.

Najlepiej smakuje na kromce świeżego chleba albo o trzeciej w nocy wprost ze słoika.


Smacznego!


niedziela, 29 czerwca 2014

Prostota, pesto orzechowo-bazyliowe

            



            W gotowaniu najbardziej lubię prostotę. Sytuację, w której, mając dobrej jakości składniki, wystarczy im tylko nie przeszkadzać. Myślę, że wiele ludzi popełnia błąd polegający na zbytnim komplikowaniu dania. Wiem z własnego doświadczenia, że wynika to między innymi z tego, że nie jedzą nic przed rozpoczęciem gotowania. Może to brzmieć trochę absurdalnie, bo przecież celem gotowania jest najedzenie się, ale głód jest wyjątkowo złym doradcą. Wiele razy przyłapałem się na tym, że zamiast na początku choć mniej więcej zaplanować co będę robił, z głodu gotowałem spontanicznie i dodanie piętnastu różnych rzeczy do garnka wydawało się świetnym pomysłem. W końcu każda z nich osobno była dobra i w tamtym momencie mógłbym ją pożreć bez zastanowienia. Przecież sos sojowy, śmietana, tymianek, pomidor i ocet balsamiczny są składnikami wielu dobrych rzeczy. Dlaczego więc ich nie połączyć? W takim momencie, pojawia się jeszcze mało mądra myśl pod tytułem: a może zaraz wynajdę jakiś kompletnie nowy smak, który zrewolucjonizuje sztukę kulinarną? Niestety nie. Efekt jest z reguły na przeciwnym biegunie niż oczekiwania, nie wiadomo do końca co się dzieje na talerzu, a najlepszym wyjściem wydaje się wyrzucenie jego zawartości do kosza na śmieci.
Żeby zaradzić łakomstwu i krótkowzroczności zawsze jem przed ugotowaniem obiadu. Nie objadam się oczywiście, tylko zaspokajam pierwszy głód. Wystarczy kanapka.

            Lubię pesto. Nie dość, że można je zrobić z naprawdę podstawowych składników, to jeszcze przegotowanie zajmuje 12 minut łącznie z nałożeniem na kromkę i rozpoczęciem jedzenia. Do zrobienia poniższego pesto zainspirowała mnie Liska (whiteplate.blogspot.com) i jej pesto orzechowe. W mojej wersji, świeża bazylia daje prawdziwego kopa świeżości i razem z cytryną, ożywia trochę mdły smak orzechów.  


Pesto orzechowo–bazyliowe
mały słoik

- 100 g orzechów włoskich, wyłuskanych,
- duża garść świeżej bazylii,
- 140-180 ml oliwy extra vergine,
- 2 ząbki czosnku,
- łyżka octu balsamicznego,
- łyżka soku z cytryny,
- sól i pieprz do smaku.


Przygotowanie:

1. Upraż orzechy na średnim ogniu, na suchej patelni często mieszając. Uważaj, żeby nie przypalić orzechów, staną się wtedy gorzkie. Powinno to zająć około 5-7 minut. Zdejmij z ognia i odstaw by ostygły.
2. Umieść orzechy, bazylię, połowę oliwy, czosnek, ocet oraz cytrynę w robocie kuchennym i zmiksuj. Podczas miksowania dolewaj powoli resztę oliwy. Można również użyć moździerza.
3. Jeżeli pesto jest zbyt gęste, dolej łyżkę oliwy albo wody.
4. Spróbuj, dopraw solą i pieprzem.

Podawaj z jasną bułką, makaronem albo mięsem.


Smacznego!

wtorek, 3 czerwca 2014

Hummus, czyli Bliski Wschód w Twoim domu

  

             Siedem albo osiem lat temu Dziadek ogłosił wszystkim, że jedzie do Izraela na dwa tygodnie. Ucieszyłem się, bo ostatni raz był tam dwadzieścia kilka lat wcześniej i bardzo dużo się nasłuchałem jako dzieciak o tamtej wycieczce. A, że Dziadek jest konkretny facet, to stwierdził, że skoro Babci się nie chce jechać, to on nie będzie rezygnował z wyjazdu. Jak powiedział, tak zrobił.
   
             Kiedy wrócił, każdy członek bliższej rodziny dostał pamiątki. Oprócz obowiązkowych dewocjonaliów, Dziadek przywiózł również chałwę i opakowanie bliżej nieokreślonej pasty. Chałwa była doskonała, porównywalna z turecką, deklasująca ukraińską, a polską zostawiająca daleko w tyle. Pastą okazał się hummus. Szczerze mówiąc, wcale mi nie smakował. Był kompletnie bez wyrazu i miał konsystencję majonezu z podwójną ilością oleju. Straciłem wtedy całkowicie zainteresowanie tą potrawą na kilka lat.

            Dopiero dwa lata temu gdy zacząłem czytać o kuchni bliskowschodniej, przypomniałem sobie o hummusie. Stwierdziłem, że może jest sens dać mu drugą szansę. Był.

            Niniejszy przepis pochodzi z nieocenionego bloga Liski (whiteplate.blogspot.com), którego czytam z wielką przyjemnością od kilku lat. Moja modyfikacja polega na dodaniu mniejszej ilości tahini, większej ilości czosnku i odrobiny pieprzu kajeńskiego by dodać hummusowi trochę wyrazu.


Hummus
1 miska

- puszka ciecierzycy w zalewie, 0 wadze 400 g.
- półtora łyżki pasty sezamowej tahini,
- dwa ząbki czosnku (jeśli chcesz wyjść z domu po jedzeniu, pomiń jeden ząbek),
- sok z połowy cytryny (może być potrzebne więcej),
- 2-3 łyżki oliwy extra vergine,
- szczypta pieprzu kajeńskiego,
- sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie

1. Odcedź ciecierzycę i zachowaj ok. 3 łyżki zalewy.
2. Umieść ciecierzycę wraz z pozostałymi składnikami w blenderze albo malakserze i zmisuj na gładką masę.
3. Spróbuj hummusu. Powinien mieć rzadszą konsystencję niż ser do smarowania. Jeżeli nie jest wystarczająco wilgotny, dodaj trochę zachowanej zalewy, oliwy albo soku z cytryny.
4. Wstaw na 20-30 minut do lodówki.

Podawaj z białym chlebem albo pitą


Smacznego!